„Trenuj tak, jak grasz” – to jeden z najczęściej powtarzanych sloganów wśród hiszpańskich trenerów. Na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Iberyjskiego rzeczywiście wyrastają zawodnicy o bardzo wysokiej technice użytkowej, a trening z piłką dominuje na każdym etapie szkolenia. Pytanie brzmi jednak: czy ta filozofia sprawdza się w każdych warunkach i czy rzeczywiście obejmuje wszystkie fundamenty rozwoju młodego zawodnika – także motoryczne?
Hiszpański system szkolenia w praktyce
Najczęściej mówi się o słynnej akademii La Masia, jednak podobne założenia funkcjonują także w wielu innych katalońskich i hiszpańskich ośrodkach szkoleniowych. Efekty tego podejścia widać w poziomie wyszkolenia technicznego oraz dojrzałości boiskowej młodych zawodników, którzy już jako nastolatkowie trafiają do seniorskich zespołów na poziomie La Liga.
Podczas stażu w katalońskich klubach, zorganizowanego we współpracy z Futbol Lab, miałem okazję rozmawiać z lokalnymi trenerami na temat przygotowania motorycznego młodych piłkarzy. Te rozmowy pozwoliły mi spojrzeć na hiszpańską filozofię szkolenia nie tylko z perspektywy boiska, ale również przez pryzmat braków i uproszczeń, które często umykają w powszechnym zachwycie nad tamtejszym systemem.
W dalszej części artykułu dzielę się najważniejszymi wnioskami z tych obserwacji oraz pokazuję, jak podejście „trenuj tak, jak grasz” wpływa na rozwój motoryczny młodych zawodników — i gdzie jego granice stają się wyraźnie widoczne.
Brak realnej pracy nad bazą motoryczną
Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, był brak systemowej pracy nad problemami motorycznymi młodych zawodników. W wielu katalońskich klubach trening motoryczny prowadzony jest niemal wyłącznie z piłką, a klasyczna praca nad fundamentami ruchu schodzi na dalszy plan.
Ćwiczenia prewencyjne czy wzmacnianie ogólnej bazy fizycznej pojawiają się sporadycznie. Brakuje natomiast regularnej diagnozy kluczowych problemów rozwojowych, takich jak:
- Przykurcze mięśniowe, ograniczające swobodę ruchu i wpływające na jakość techniki.
- Koślawość kolan, zaburzająca prawidłowe ustawienie kończyn dolnych podczas biegu i skoków.
- Zapadanie się łuku stopy, utrudniające efektywną amortyzację i stabilizację w ruchu.
- Ograniczenia zakresu ruchu, często będące konsekwencją braku pracy nad mobilnością i bazą motoryczną.
To, co w Polsce stanowi podstawę pracy trenera przygotowania motorycznego, w hiszpańskim systemie szkolenia bywa często pomijane lub wypierane ze świadomości trenerów.
W kilku wcześniejszych tekstach na motorykanawoli.pl zwracaliśmy uwagę na spadający poziom sprawności ruchowej dzieci i młodzieży w dobie smartfonów — problem, który dodatkowo uwydatnia znaczenie pracy nad bazą motoryczną już na wczesnym etapie szkolenia.
Spontaniczna gra w piłkę na powietrzu przez cały rok
Obszar naszej analizy – siłą rzeczy – skupiał się na nastolatkach funkcjonujących w realiach życia nad Wisłą, gdzie przez większą część roku wyjście na zewnątrz wiąże się z chłodem, krótkim dniem i ograniczoną spontanicznością ruchu.
W Hiszpanii wygląda to zupełnie inaczej.
Możliwości spontanicznych aktywności na świeżym powietrzu są tam zdecydowanie większe. Im bardziej na południe Półwyspu Iberyjskiego, tym dłużej można spędzać czas poza domem w krótkich spodenkach – również poza sezonem letnim.
Podczas prowadzenia zajęć w Walencji w okresie przedbożonarodzeniowym zwróciłem uwagę, że place zabaw i skwery są pełne dzieci i młodzieży, spontanicznie grających w piłkę (nie tylko nożną) oraz podejmujących różne formy aktywności ruchowej. W ciągu dnia temperatura oscyluje wtedy wokół 20°C, więc pogoda nie stanowi realnej bariery dla ruchu.
Efekt?
Wyższy poziom wyjściowy sprawności fizycznej hiszpańskiej młodzieży.
Problemy, z którymi na co dzień mierzymy się w pracy z warszawskimi nastolatkami – ograniczona mobilność, niska baza siłowa czy brak ogólnej sprawności – są często nieznane hiszpańskim specjalistom od motoryki. Dzięki temu możliwy jest trening z piłką w większej objętości, bez konieczności „ratowania” fundamentów ruchu na każdym etapie.
Co więcej, liczba godzin spontanicznych zabaw z piłką poza zorganizowanym treningiem jest tam po prostu dużo wyższa – i to przez cały rok.
Czy to klimat decyduje o jakości szkolenia?
Czy więc klimat powoduje, że hiszpańska młodzież tak dobrze radzi sobie z wymaganiami współczesnej piłki nożnej?
Częściowo tak.
Drugim – równie istotnym – elementem jest jednak świadomość trenerów dotycząca konieczności pracy w warunkach realnej gry.
Na treningach motorycznych, taktycznych i technicznych zadania bardzo często odzwierciedlają presję, jaką w meczu narzuca:
- zawężona przestrzeń,
- bliskość rywala,
- ograniczony czas na podjęcie decyzji.
Praca niemal zawsze odbywa się w warunkach wysokiej intensywności, przy jednoczesnym ograniczeniu czasu i przestrzeni. W efekcie system nerwowy młodych piłkarzy jest od wczesnych etapów szkolenia przyzwyczajany do realiów meczowych, a nie do „laboratoryjnych” warunków treningu.
Jest to możliwe również dzięki nieco wyższemu wyjściowemu poziomowi zdolności motorycznych, o którym była mowa wcześniej. Duża liczba małych gier i gier zadaniowych, obecnych w planach treningowych hiszpańskich szkoleniowców, robi wrażenie zarówno pod względem intensywności, jak i trafności bodźców.
Kiedy jednak dopytywałem o klasyczne testy wydolnościowe, takie jak Beep Test czy pomiary VO2max, trenerzy zgodnie twierdzili, że same liczby niewiele dla nich znaczą w kontekście codziennej pracy szkoleniowej.
W treningu z naszymi zawodnikami często staramy się usprawniać najsłabsze ogniwo. Tymczasem dyrektor Futbol Lab, Jordi Gómez, zwracał znacznie większą uwagę na dopracowanie do perfekcji największych atutów zawodników – zwłaszcza tych cech, które są kluczowe dla gry na danej pozycji.
I w końcu El Clasico, czyli klasa sama w sobie
Pod koniec naszego pobytu w Barcelonie mieliśmy okazję zobaczyć na żywo mecz, który przez lata uchodził za najważniejsze piłkarskie widowisko świata. El Clásico w pierwszej połowie drugiej dekady XXI wieku było synonimem najwyższego poziomu piłkarskiej jakości — również pod względem przygotowania motorycznego.
Spotkanie FC Barcelony z Realem Madryt to zawsze możliwość obserwowania najlepszych z najlepszych. Tym razem pierwsze skrzypce grał Jude Bellingham, który swoją intensywnością, dynamiką i powtarzalnością działań skradł całe show.
Na nas jednak szczególne wrażenie zrobił Luka Modrić, zbliżający się do czterdziestego roku życia. Dopiero po jego wejściu Real Madryt zaczął przejmować kontrolę nad meczem i zdobywać bramki. Zawsze postrzegaliśmy go jako technicznego geniusza i futbolowego artystę, jednak z perspektywy trybun obiektu na Montjuïc szczególnie widoczna była jego agresywność, siła w pojedynkach i zdolność do gry pod presją.
To właśnie w takich momentach najlepiej widać, że nawet wybitna technika nie funkcjonuje w próżni. Bez odpowiednio zbudowanej bazy motorycznej nie da się utrzymać jakości decyzji, tempa gry i precyzji działań na najwyższym poziomie. Techniczny artyzm Modricia jest możliwy właśnie dlatego, że jego ciało pozwala mu realizować te umiejętności w warunkach realnej gry.
